niedziela, 4 września 2016

#6 "Życie Pi" - recenzja książki



Tytuł: "Życie Pi"
Tytuł oryginału: "Life of Pi"
Autor: Yann Martel
Gatunek: literatura piękna
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Albatros



"Czas jest iluzją, która tylko wywołuje w nas lęk."





*Ranna zebra, orangutan, hiena cętkowana, szczur i tygrys bengalski… Taka menażeria to nie najlepsze towarzystwo w dryfującej po oceanie szalupie. Niestety szesnastoletni Pi Patel po zatonięciu japońskiego frachtowca, na pokładzie którego wraz z rodziną i zwierzętami z prowadzonego przez ojca zoo płynie z Indii do nowej ojczyzny, Kanady, nie ma żadnego wpływu na dobór towarzyszy niedoli. Grupa rozbitków, wśród których – poza orangutanem – Pi Patel jest jedynym dwunożnym stworzeniem, szybko się kurczy, aż pozostaje tylko on i tygrys. Odyseja przez Pacyfik staje się walką o życie – z żywiołem, głodem i, przede wszystkim, z olbrzymim kotem, z którym w bezpośredniej konfrontacji chłopiec nie miałby żadnych szans. By utrzymać zwierzę z dala od siebie, musi na niewielkiej powierzchni szalupy oznaczyć swoje terytorium i stać się osobnikiem alfa.
*lubimyczytac.pl


Jedna książka i dwie wersje tej samej historii.
Pierwsza – nieprawdopodobna i zaskakująca.
Druga – bardzo możliwa i wstrząsająca.
Obie zostawiły wyraźny ślad w mojej głowie i sercu.

Początkowo książka opowiada o życiu Pi Patela przed katastrofą. Od pierwszych stron trzymała mnie w napięciu. Życie chłopaka, nawet nie biorąc pod uwagę „przygody” na morzu, zawsze było ciekawe i miło się o nim czytało. Co mi się podobało najbardziej? Chyba to, że Pi z własnego wyboru był wyznawcą trzech religii. Dla większości osób jest to nienormalne. Mi natomiast wydało się bardzo oryginalne i ciekawe. Zastanawialiście się kiedyś, jak to by było połączyć islam, chrześcijaństwo i hinduizm, a przy tym wyznawać każdą z nich zupełnie niezależnie od pozostałych? Dowiedziałam się też bardzo dużo o ogrodach zoologicznych i spojrzałam na nie z innej perspektywy.
  
"(...) ogrody [zoologiczne] nie cieszą się dziś dobrą sławą. Podobnie jest z religią. W obu wypadkach zaszkodziły im pewne złudzenia co do istoty wolności."

Jednak prawdziwe emocje zaczynają się w momencie, gdy tonie statek i Pi zostaje (prawie) sam na środku oceanu. Podziwiam jego determinację i odwagę. Gdybym znalazła się sama w szalupie z dzikimi zwierzętami, myślę, że od razu wskoczyłabym do wody i się utopiła. Pi miał wolę przetrwania, choć początkowo był przerażony. (A kto by nie był, znajdując się sam na sam z zebrą, hieną, orangutanem i tygrysem bengalskim?) Jego pomysłowość i zaangażowanie sprawiały, że z zapartym tchem przewracałam kolejne kartki. Aż przykro było przewinąć tę ostatnią.

Zakończenie – po części smutne, ale w dużej mierze szczęśliwe – było idealnym zamknięciem tej historii. Historii bardzo nierzeczywistej. Nieraz podczas lektury mówiłam sobie: „To niemożliwe, nikt nie miałby szans przeżyć w takich warunkach.” Dlatego traktuję tę powieść, jakby była po części fantastyczną, choć napisana jest tak, że wydaje się naprawdę autentyczna.

Druga wersja opisana jest krótko, ale treściwie i dobitnie. Jest bardziej prawdopodobna i bardziej przerażająca. Wolę zostać przy pierwszej, nawet jeśli nie uważam jej za prawdziwą. Nie będę zdradzać szczegółów.

"Kiedy się wiele w życiu wycierpiało, każde dodatkowe cierpienie jest jednocześnie bólem i czymś nie do zniesienie, i błahostką."

Książka napisana jest dość prosto i przystępnie. Czyta się naprawdę bardzo szybko i przyjemnie. Jest też ładnie wydana, uwielbiam wszystkie wersje okładek. Nie znalazłam w niej żadnych zgrzytów.

Podsumowując – „Życie Pi” to genialna powieść, którą warto poznać. Zmienia sposób patrzenia na niektóre aspekty życia, a przy tym jest dobrą rozrywką. Mogę ją wszystkim szczerze polecić. I mimo, że obiecywałam sobie nie „szastać” tak tymi najwyższymi ocenami, to historia Pi naprawdę na nią zasługuje. (Ostatnio w ogóle czytam same świetne książki, stąd te wysokie oceny.)

OCENA: 10/10

piątek, 26 sierpnia 2016

Paranormal Book Tag

Hej :) Dziś przedstawiam Wam "Paranormal Book Tag". Jego autorami są KacperRobert.
Kacprowi jeszcze raz dziękuję na nominację i zapraszam. :)


1. Nefilim, czyli książka, w której bohater wykazał się szczególną odwagą.
Aktualnie większość dystopii posiada takiego głównego bohatera. Ale ja tu postawię na coś starszego, ale równie ciekawego. A jest to Edmund Dantes, znany również jako Hrabia Monte Christo z książki o tym samym tytule. :) Naprawdę byłam pod wrażeniem wszystkich jego wyczynów.

2. Wilkołak, czyli książka, której bohater jest sprawny fizycznie.
Tris, Tobias, Christina, Eric - czyli ogólnie Nieustraszeni z trylogii "Niezgodna".

3. Elf, czyli najmniejsza książka w Twojej biblioteczce.

"O psie, który jeździł koleją" - uwielbiam tę książkę. 

4. Smok, czyli największa książka w Twojej biblioteczce.

"Intruz" - gruby i ciekawy. ;) Na pewno lepszy od "Zmierzchu".

5. Wampir, czyli najładniejsza książka, którą posiadasz.

Odkąd zobaczyłam ją po raz pierwszy, jestem w niej zakochana na zabój. A mówię tu o okładce książki "Cień wiatru".

6. Zombie, czyli najbrzydsza książka w Twojej biblioteczce.

Nie przepadam za okładką "Quo Vadis", którą mam. Widziałam ładniejsze, ale przecież tej nie wyrzucę. :D

7. UFO, czyli książka, której akcja dzieje się na innej planecie.
Nie czytałam takiej, ale z tego, co wiem, akcja książki "Fobos" rozgrywa się gdzieś poza ziemią.

8. Banshee, czyli książka z dwoma lub więcej wątkami (chodzi o perspektywy).

"Maybe Someday". I wolę perspektywę Ridge'a. W ogóle w narracjach pierwszoosobowych wolę mężczyzn. :D

10. Voldemort, czyli ulubiona część Harry'ego Pottera.
Ciężko wybrać, bo patrząc z perspektywy czasu, to żadna nie jest świetna, ale też nie ma słabej. Chyba "Więzień Azkabanu", bo jakoś zawsze uwielbiałam Huncwotów.


To już koniec. Cieszę się, że miałam możliwość wykonać ten tag i dziękuję wszystkim za przeczytanie.
Ja nominuję:
1. http://osobisty8ksiezyc.blogspot.com/
2. http://domowabiblioteczka.blogspot.com/
3. http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/
Jeśli wykonacie tag, to koniecznie zaznaczcie, kto jest autorem :).

Do zobaczenia!

piątek, 19 sierpnia 2016

#5 "Mechaniczny książę" - recenzja książki


Tytuł: "Mechaniczny książę"
Tytuł oryginału: "Clockwork Prince"
Cykl: "Diabelskie Maszyny" (tom 2)
Autor: Cassandra Clare
Gatunek: fantastyka, fantasy
Liczba stron: 464
Wydawnictwo: Mag


"Czy to właśnie znaczy kogoś kochać? Że każdy ciężar można rozdzielić na dwoje,że można nawzajem się pocieszyć słowem albo dotykiem?"



W magicznym podziemnym świecie wiktoriańskiego Londynu Tessa znalazła bezpieczne schronienie u Nocnych Łowców. Jednakże bezpieczeństwo okazuje się nietrwałe, kiedy grupa podstępnych członków Clave zaczyna spiskować, żeby odsunąć jej protektorkę Charlotte od kierowania Instytutem.

Gdyby Charlotte straciła stanowisko, Tessa znalazłaby się na ulicy… jako łatwa zdobycz dla Mistrza, który chce wykorzystać jej moc do własnych celów. Z pomocą przystojnego i autodestrukcyjnego Willa oraz zakochanego w niej Jema Tessa odkrywa, że wojna Mistrza z Nocnymi Łowcami wynika z osobistych pobudek. Mistrz obwinia ich o spowodowanie tragedii, która zniszczyła mu życie. Żeby poznać tajemnice przeszłości, cała trójka odbywa podróże do mglistego Yorkshire, do rezydencji, w której kryją się nieopisane okropieństwa; do londyńskich slumsów i zaczarowanej sali balowej, gdzie Tessa odkrywa, że prawda o jej pochodzeniu jest bardziej złowieszcza, niż przypuszczała.


Kiedy troje przyjaciół spotyka mechanicznego demona, który przekazuje Willowi ostrzeżenie, uświadamiają sobie oni, że Mistrz wie o każdym ich kroku… i że ktoś ich zdradził. Tessa zaczyna zdawać sobie sprawę, że jej serce bije coraz mocniej dla Jema, choć nadal dręczy ją tęsknota za Willem, mimo jego mrocznych nastrojów. Coś jednak zmienia się w Willu, kruszeje mur, który wokół siebie zbudował. Czy odnalezienie Mistrza uwolni Willa od sekretów i da Tessie odpowiedzi na pytania, kim jest i dlaczego się urodziła? Kiedy poszukiwania Mistrza i prawdy narażają przyjaciół na niebezpieczeństwo, Tessa odkrywa, że połączenie miłości i kłamstw może zdeprawować nawet najczystsze serce. 

*lubimyczytac.pl

Druga część trylogii „Diabelskie Maszyny” jeszcze bardziej zaskakuje, odkrywa nowe tajemnice i tak, jak pierwsza trzyma czytelnika w napięciu i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Po tej książce wzrosła moja sympatia do Willa. W pierwszej części niesamowicie mnie irytował. Tutaj widać jego małą przemianę, szczególnie gdy zostaje z niego zdjęte ciężkie brzemię. Od tej pory Will jest u mnie zdecydowanie na plus :).
  
"- Aloysius Starkweather to najbardziej uparty, zakłamany, zawzięty, przekorny, zdenerwowany... - Urwała i zacisnęła usta [...]
- Może słownik? - spytał Will."

Ale, ale… nie zapominajmy o Jemie! W dalszym ciągu to on jest moim „Numerem 1”. I tak, jak Tessę, tak również i mnie potrafił doprowadzić do omdlenia :). James w tej części był jeszcze wspanialszy, a wszystkie momenty z nim i Tessą, Willem, czy po prostu z nim samym wywoływały uśmiech lub łzy wzruszenia na mojej twarzy.

Tessa nadal pozostaje przyjemną, nieirytującą dziewczyną. Jej serce zostało wystawione na jeszcze trudniejszą próbę. Naprawdę jej współczułam, bo musiała podjąć decyzję po części sprzeczną z jej uczuciami.

Moimi faworytami drugoplanowymi są zdecydowanie Sophie Collins i Gideon Lightwood. Młoda służąca jest tak słodka, miła i dobroduszna, że nie sposób jej nie pokochać. Nie dziwę się więc młodemu Lightwoodowi. Gideon sprawiał wrażenie dużo bardziej przyjaznego niż jego młodszy brat Gabriel. Zdobył tę małą część mojego serca, której nie zajmował Jem. I tym sposobem nie zostało w nim już miejsca dla nikogo, przykro mi Willu :). 
  
"- Wyprostuj się - mówił w międzyczasie Gabriel do Tessy. - Nie, wyprostuj się. Tak jak ja.
- Z rozkoszą zobaczyłabym jak ty uczysz się siadać i wstawać w gorsecie, halkach i sukni. Oddałabym wszystko, byleby tylko być tego świadkiem!
- Ja również - odezwał się Gideon z przeciwnej strony pokoju."

Jest jeszcze jedna osoba, która wzbudziła we mnie współczucie i zrozumienie. A jest nią Jessamine, która tak jak Will w tej części dała się polubić. Warto jeszcze wspomnieć o Charlotte, która w tej części wykazała jeszcze większą odwagę i pokazała wszystkim, że kobiety też są silne. Wielki plus dla małej pani Branwell.

Fabuła nadal dotyczy poszukiwań Mistrza. W tle rozgrywają się jednak ciekawsze wątki. Były momenty, w których wręcz krzyczałam z radości. I ze smutku. I znów nie mogę nic więcej powiedzieć, bo za dużo zdradzę. Wspomnę tylko, że jeśli po pierwszej części kibicujecie Jemowi i Tessie, to na pewno nie będziecie zawiedzeni :).

"Ty i ja, Tess, jesteśmy do siebie podobni. Żyjemy i oddychamy słowami. To książki utrzymywały mnie przy życiu, kiedy myślałem, że nie mogę nikogo pokochać, i że nikt już nie pokocha mnie. Przez książki czułem, że nie jestem zupełnie samotny. Mogły być ze mną szczere, ja z nimi też."

Osobiście bardzo lubię język i humor w książkach Cassandry Clare. Will i Jem są wspaniałymi parabatai, a ich rozmowy są warte nieprzespanej nocy. Książka nie dłuży się niepotrzebnie, w przeciwieństwie do „Darów Anioła” i jest dużo ciekawsza i dojrzalsza, być może przez czas i miejsce, w których umieszczone są wydarzenia. Naprawdę nie mogłam się od niej oderwać i właśnie to sprawiło, że tak ją pokochałam. Zdecydowanie polecam wszystkim fanom Nocnych Łowców. Nie zawiedziecie się!

OCENA: 9/10

wtorek, 26 lipca 2016

#4 "Zanim się pojawiłeś" - recenzja książki


Tytuł: "Zanim się pojawiłeś"
Tytuł oryginału: "Me before you"
Cykl: "Zanim się pojawiłeś" (tom 1)
Autor: Jojo Moyes
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Liczba stron: 382
Wydawnictwo: Świat Książki



"Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da."




*Co robisz, jeśli chcesz uszczęśliwić osobę, którą kochasz, ale wiesz, że to złamie twoje serce?
Jest wiele rzeczy, które wie ekscentryczna dwudziestosześciolatka Lou Clark. Wie, ile kroków dzieli przystanek autobusowy od jej domu. Wie, że lubi pracować w kawiarni Bułka z Masłem i że chyba nie kocha swojego chłopaka Patricka. Lou nie wie jednak, że za chwilę straci pracę i zostanie opiekunką młodego, bogatego bankiera, którego losy całkowicie zmieniły się na skutek tragicznego zdarzenia sprzed dwóch lat.
Will Traynor wie, że wypadek motocyklowy odebrał mu chęć do życia. Wszystko wydaje mu się teraz błahe i pozbawione kolorów. Wie też, w jaki sposób to przerwać. Nie ma jednak pojęcia, że znajomość z Lou wywróci jego świat do góry nogami i odmieni ich oboje na zawsze.

*lubimyczytac.pl


Historia Lou i Willa jest jedną z najciekawszych, jakie do tej pory przeczytałam. Mówię tu o fabule, która jest naprawdę oryginalna, dopracowana z najmniejszymi szczegółami. Nie nazwałabym jej – jak to głoszą wszechobecne reklamy – najpiękniejszą historią miłosną ostatnich lat. Uważam, że sens tej książki jest głębszy i nie chodzi w niej tylko o miłość.

Główna bohaterka – Louisa, jest świetnie wykreowaną postacią. Taką zwykłą, naturalną, z którą łatwo się utożsamić. Normalna dwudziestokilkulatka, która ma specyficzną rodzinkę i niezbyt ciekawą sytuację finansową. Gdy traci pracę w kawiarni, szuka innej, aby wesprzeć rodziców, dziadka i młodszą siostrę z dzieckiem. Podobało mi się jej pozytywne podejście do świata, mimo że miała milion powodów, aby być smutną i załamaną. Dzięki znajomości z Willem zmienia się, zyskuje odwagę, dojrzewa. Przez całą książkę widzimy jej przemianę.

Will, nowy szef Lou, jest 35-latkiem, który od czasu wypadku porusza się na wózku inwalidzkim. Od tego tragicznego momentu zupełnie się zmienił. Z dawnego wesołego, przyjaznego biznesmana pozostał opryskliwy i nieprzyjemny mężczyzna, przykuty do wózka. Początkowo jego postać mnie irytowała, z czasem przekonałam się do niego. Mimo to nie rozumiałam jego podejścia do innych osób, dopiero Louisa trochę go zmieniła. Nie mogę powiedzieć, że rozumiem i pochwalam jego decyzję, bo tak nie jest. W każdym razie – nie do końca.

"-Wiesz, że raz wjechała tyłem w słupek i przysięgała, że to była wina słupka...
-Zobaczyłbyś, jak opuszcza rampę z wózkiem. Czasem wysiadanie z samochodu przypomina raczej Turniej Czterech Skoczni."

Postacie drugoplanowe dużo mniej przypadły mi do gustu. Wyjątkiem jest Nathan – prawdziwy przyjaciel i ogromne wsparcie dla Willa, ale i dla Lou. Państwo Traynor niesamowicie mnie irytowali, nie znalazłam w żadnym z nich niczego, za co mogłabym ich polubić. Ich stosunek do syna sprawiał, że chwilami miałam ochotę trzasnąć książką. Katrina – siostra Lou także mi się nie podobała. Na swój sposób były przyjaciółkami, ale przez cały czas towarzyszyło mi wrażenie, że Lou jest przez nią wykorzystywana. Kolejną postacią jest Patrick, chłopak Louisy. Zajmuje pierwsze miejsce w rankingu najgorszych postaci tej książki. Brak mi słów, aby opisać co czułam, patrząc na jego zachowanie. Na miejscu Lou już dawno zakończyłabym ten związek.

Autorka posłużyła się wieloma schematami, które tak często spotykamy we współczesnej literaturze. Mimo tego książka nie nudzi. Zakończenie jest dość przewidywalne, tym bardziej, jeśli ktoś zna tytuł drugiej części tej serii. Ja niestety, już przed przeczytaniem wiedziałam, jak historia się skończy, mimo to do końca miałam nadzieję na jakiś zwrot akcji. W przeciwieństwie do wielu osób, które mówią, że ostatnie 40 stron widziało jak przez szkło, oczywiście z powodu łez, ja popłakałam się tylko dwa razy – raz właśnie około czterdziestu stron przed końcem i drugi raz na epilogu. Trochę się tu zawiodłam, bo liczyłam na naprawdę dobry dramat, na którym cały czas będą płynąć łzy.

"Nie krytykuj czegoś, zanim nie spróbujesz."

Co do tematu książki – jak już pisałam, wydaje mi się, że miłość jest tu pobocznym wątkiem. Ważniejsza jest choroba i próba przywrócenia radości życia załamanej osobie. Dzięki tej historii można wczuć się w sytuację osób niepełnosprawnych, a także w sytuacje ich opiekunów, rodziny. Po tej lekturze zmieniło się moje spojrzenie na wiele spraw. Pokazuje nam ona, że człowiek, który jeździ na wózku, niekoniecznie jest zacofany czy niesprawny intelektualnie. Jest taki sam jak my, ma takie same myśli, czy marzenia.

Styl i język autorki są proste, łatwo się zorientować w fabule, nie ma jakichś niejasności czy niedomówień. Mimo, że książka jest dramatem, ja często się śmiałam, w większości dzięki Lou i jej małej nieporadności życiowej w niektórych sprawach.

Szczerze mówiąc, liczyłam na coś naprawdę mocnego i trochę się zawiodłam. Mimo to, powieść ma w sobie „to coś”, co sprawia, że trudno się od niej oderwać. Jestem zadowolona z tej książki i nie żałuję, że ją przeczytałam. Polecam :)

OCENA: 9/10

Liebster Blog Award

Zapraszam Was dziś na LBA w moim wykonaniu. Dziękuję bardzo Kacprowi za nominację. :)


Zasady: „Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

Oto pytania, jakie otrzymałam i moje odpowiedzi: 

 1. Jak zaczęła się Twoja przygoda z książkami?
Ja lubiłam czytać od dziecka. Ale te poważniejsze książki zaczęłam czytać w 4 klasie.

2. Dlaczego postanowiłeś/aś dołączyć się do blogosfery?
Planowałam tego bloga dość długo i w końcu założyłam. Dlaczego? Sama bardzo lubię czytać recenzje innych osób. Poza tym, blog jest dla mnie takim pamiętnikiem, w którym opisuję kolejne dni, czyli książki. ;)

3. Wolisz serie, czy książki jednotomowe?
To naprawdę zależy od tego, jak bardzo mi się spodoba. Ogólnie to chyba wolę jednotomówki, ale jest też kilka świetnych serii, jak np. "Zwiadowcy".

4. Jaka jest Twoja ulubiona ekranizacja?
"Gwiazd naszych wina" - nie jest moją ulubioną, ale podziwiam twórców za to, że tak dobrze oddali treść książki i nie zmienili/nie pominęli niczego ważnego. I uważam, że jest o niebo lepsza od książki.
Natomiast jeśli chodzi o to, jaka mi się podobała, to postawię tu na "Zanim się pojawiłeś". Gra aktorska Emilii sprawiała, że ciągle się uśmiechałam albo płakałam. Sam też był świetny, a rolę miał dość trudną. Polecam :)

5. W jakim książkowym świecie chciałbyś mieszkać?
Araluen, czyli świat Zwiadowców lub XIX - wieczny Londyn, jak w "Diabelskich Maszynach". I przez sentyment do tej serii dodam jeszcze Hogwart.

6. Lubisz czytać książki w nocy?
Nie przepadam. Wolę późne popołudnie i wieczór. :)

7. Jakie są Twoje ulubione blogi książkowe?
Jest ich dość dużo. Nie zawsze zostawiam komentarze, ale staram się czytać na bieżąco. To tylko część, bo na pewno o jakichś zapomniałam. Od razu zapraszam Was na wszystkie:
http://www.mawreads.pl/
http://maagia-ksiazek.blogspot.com/
http://lifebybookaholic.blogspot.com/
http://osobisty8ksiezyc.blogspot.com/
http://book-dragon-blog.blogspot.com/
http://ksiazkowy-nieogarek.blogspot.com/
http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/
http://wielopasja.blogspot.com/
http://karola8399.blogspot.com/
http://turkusowa-sowa.blogspot.com/
http://www.ewelinamierzwinska.pl/

 8. Jakie masz inne zainteresowania oprócz czytania?
Gram na gitarze (dopiero się uczę, F-dur nadal sprawia mi kłopot :D), uczę się dla siebie historii i angielskiego (już prawie skończyłam jeden samouczek!), tworzę różne rzeczy z papieru (takie DIY, najwięcej jakieś bożonarodzeniowe ozdoby i kartki ), czasem coś gotuję/piekę (najczęściej są to placki i sałatki), oglądam filmy (najwięcej z Deppem i Crowe'em), seriale (czekam na drugi sezon "Shadowhunters" i na czwarty "Sherlocka", a w międzyczasie oglądam "Filary Ziemi"), jeżdżę na rowerze, słucham muzyki (m.in. The Beatles, Bruno Mars, The Vamps), rysuję i maluję (choć to akurat mi średnio wychodzi), robię zdjęcia (raczej amatorsko). Próbowałam sportu, ale jestem zbyt leniwa. Oglądałam YouTuberów, ale stwierdziłam, że to nie dla mnie (teraz oglądam tylko tych z książkami). Chciałam tańczyć, ale nogi mi się plączą. To chyba tyle.

9. Jaka jest Twoja ulubiona kuchnia?

Osobiście nie lubię tych wyszukanych francuskich czy włoskich potraw. Najbardziej to lubię kuchnię mamy i tradycyjną polską, czyli pierogi ruskie, barszcz czerwony, bigos i kompot z czereśni.

10. Jaki jest Twój ulubiony film NIE na podstawie książki?
"Gladiator" zdecydowanie. <3 A także "Ciemna strona słońca", "Zamki na lodzie" - chyba też nie ma książki.

11. Jakie jest Twoje ulubione zwierzę?
Szczerze z całego serca nie cierpię zwierząt. Jedyne, jakie bym zaakceptowała to rybki w akwarium. Chyba, że trafiłby się jakiś pupilek, który zaskarbiłby sobie moją sympatię, ale jak dotąd nie udało się to żadnemu. Chomiki, koty, psy, konie, żółwie, myszy - nie.


I dotarliśmy do ostatniego pytania. To była świetna zabawa, dziękuję. ;) 
To teraz pora na moje pytania i nominacje:

1. Jaka jest Twoja ulubiona jednotomowa książka?
2. Ile książek masz w swojej biblioteczce?
3. Kupujesz książki, pożyczasz od znajomych czy korzystasz z bibliotek?
4. Gdzie najbardziej lubisz czytać?
5. Czy dzięki blogowaniu znalazłaś nowego przyjaciela lub po prostu znajomego?
6. Prowadzisz instagrama książkowego/oglądasz takie instagramy (czyje)?
7. Oglądasz jakiś serial?
8. Wolisz słone czy słodkie przekąski?
9. Czy twoja rodzina, znajomi również czytają książki?
10. Jaka książka w Twojej bibliotece ma dla Ciebie największą wartość i dlaczego?
11.Uprawiasz jakiś sport?

Nominuję:
1. http://kingomaniak.blogspot.com/
2. http://claudlez.blogspot.com/
3. http://isabelczyta.blogspot.com/
4. http://ksiazki-wiktorii2.blogspot.com/
5. http://bukimoniki.blogspot.com/
6. http://maagia-ksiazek.blogspot.com/
7. http://osobisty8ksiezyc.blogspot.com/
8. http://karola8399.blogspot.com/
9. http://wielopasja.blogspot.com/
10. http://maguarro.blogspot.com/
11. http://ksiazkowy-nieogarek.blogspot.com/

Mam nadzieję, że odpowiecie na nominację. Byłoby mi bardzo miło. Dziękuję wszystkim za przeczytanie i do usłyszenia! ;)

niedziela, 24 lipca 2016

#3 "Maybe Someday" - recenzja książki


Tytuł: "Maybe Someday"
Tytuł oryginału: "Maybe Someday"
Cykl: "Maybe" (tom 1)
Autor: Colleen Hoover
Gatunek: New Adult, literatura obyczajowa, romans
Liczba stron: 440
Wydawnictwo: Otwarte



"...ludzie nie wybierają, w kim się zakochują. Mogą jedynie wybrać, kogo dalej będą kochać."




*On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać.
Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin.
Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce…
"Maybe Someday" to opowieść o ludziach rozdartych między „może kiedyś” a „właśnie teraz”, o emocjach ukrytych między słowami i o muzyce, którą czuje się całym ciałem.

*lubimyczytac.pl


Jakiś czas temu przeczytałam „Pułapkę uczuć”, „Hopeless” i „Losing Hope” tej autorki. Książki mi się podobały, ale nie zaliczyłam ich do kategorii najlepszych, tych, po których mam kaca książkowego. Z tą jest inaczej. Długo nie mogłam się pozbierać. To jedna z najlepszych książek z tego gatunku, jakie czytałam, a trochę ich już było. ;)

"Kiedy ostatniej nocy trzymałem ją za rękę, uświadomiłem sobie, że nic na tym świecie nie powstrzyma mojego serca od tego, by czuło to, co czuje."

Historia Ridge’a i Sydney trzymała mnie w napięciu przez całą książkę. Od początku im kibicowałam i byłam ciekawa, jak Colleen poradzi sobie z „nadprogramowymi” osobami. Sam Ridge i jego podejście do muzyki i życia jest bardzo ciekawą postacią. Jest postacią naprawdę przyjazną, a po części nawet tragiczną. Byłam pod wrażeniem jego talentu i tego, jak wykorzystywał swoje możliwości, mimo wielu trudności. Sydney na szczęście nie była bardzo irytująca. Powiedziałabym nawet, że to jedna z lepszych damskich głównych bohaterek. Postacie drugoplanowe, jak Maggie, Warren czy Bridgette nie zostały potraktowane tylko jak tło i dopracowano je w każdym szczególe. (Mam już w planach „Maybe Not” – historię Warrena i Bridgette, bardzo ciekawych osób.)

Dodatkowym, olbrzymim atutem książki były piosenki Griffina Petersona. Czytać fragment, w którym piosenka jest grana lub słuchana przez bohaterów i jednocześnie samemu słyszeć muzykę, tekst, głos – niesamowite uczucie. W niektórych momentach dosłownie leciały mi łzy – tak świetnie dopasowano piosenki i treść. Kolejny genialny pomysł. Teksty piosenek są naprawdę piękne i wzruszające. W książce jest też pełno cudownych cytatów. Najchętniej wypisałabym je tu wszystkie, ale odebrałabym po części ochotę na czytanie osobom, które jeszcze nie znają tej książki. Wybrałam więc ulubione i mniej znane. :)
Podobała mi się także narracja – jeden rozdział z perspektywy Ridge’a, drugi –  Sydney. Osobiście lubię takie książki, można wtedy poznać myśli i uczucia obu osób. Wolę takie rozwiązanie, niż dodatkową książkę – właściwie tę samą historię, którą już znam (jak np. „Losing Hope”).

"Nie wiem, kiedy będziesz gotowa, żeby ze mną być. Może za miesiąc, a może za rok. Niezależnie od tego, kiedy to nastąpi, chcę, żebyś wiedziała, że jestem całkowicie pewien, że nam się uda. Po prostu to wiem. Jeśli komuś na tym świecie ma się udać znaleźć miłość, to właśnie nam." 

Ksiażkę oceniłam 9/10. Nic mi w niej nie brakowało, jedyny minus to to, że potrafiłam przerwać czytanie i pójść spać. To znaczy, że nie było to jeszcze mistrzostwo. :) Ale wierzę Dominice, że Colleen ma jeszcze kilka świetnych książek. Liczę, że nie zawiodę się na „Ugly Love” czy „November 9” i że będą one przynajmniej tak dobre, jak ta. Jeśli jeszcze nie czytaliście, to nie zwlekajcie dłużej. Naprawdę polecam!   

OCENA: 9/10

poniedziałek, 18 lipca 2016

#2 "Mechaniczny anioł" - recenzja książki


Tytuł: "Mechaniczny anioł"
Tytuł oryginału: "Clockwork angel"
Cykl: "Diabelskie Maszyny" (tom 1)
Autor: Cassandra Clare
Gatunek: fantastyka, fantasy
Liczba stron: 472
Wydawnictwo: Mag



"To w porządku kochać kogoś bez wzajemności, dopóki ten ktoś jest wart miłości. Dopóki na nią zasługuje."




*Magia jest niebezpieczna, ale miłość jeszcze bardziej. Kiedy szesnastoletnia Tessa Gray pokonuje ocean, żeby odnaleźć brata, celem jej podróży jest Anglia za czasów panowania królowej Wiktorii. W londyńskim Podziemnym Świecie, w którym po ulicach przemykają wampiry, czarownicy i inne nadnaturalne istoty, czeka na nią coś strasznego. Tylko Nocni Łowcy, wojownicy ratujący świat przed demonami, utrzymują porządek w tym chaosie. Porwana przez Mroczne Siostry, członkinie tajnej organizacji zwanej Klubem Pandemonium, Tessa wkrótce dowiaduje się, że sama jest Podziemną z rzadkim darem zmieniania się w inną osobę. Co więcej, Mistrz - tajemnicza postać kierująca Klubem - nie zatrzyma się przed niczym, żeby wykorzystać jej moc. Pozbawiona przyjaciół, ścigana Tessa znajduje schronienie w londyńskim Instytucie Nocnych Łowców, którzy przyrzekają, że znajdą jej brata, jeśli ona wykorzysta swój dar, żeby im pomóc. Wkrótce Tessę zaczynają fascynować dwaj przyjaciele: James, którego krucha uroda skrywa groźny sekret, i niebieskooki Will, zniechęcający do siebie wszystkich swym sarkastycznym humorem i zmiennymi nastrojami… wszystkich oprócz Tessy. W miarę jak w trakcie swoich poszukiwań, zostają wciągnięci w intrygę, grożącą zagładą Nocnych Łowców, Tessa uświadamia sobie, że będzie musiała wybierać między ratowaniem brata a pomaganiem nowym przyjaciołom, którzy próbują ratować świat… i że miłość potrafi być najbardziej niebezpieczną magią. 
*lubimyczytac.pl

Z twórczością pani Clare spotkałam się już wcześniej, czytając serię pt. „Dary Anioła”. Nie jest ona moją ulubioną, ale podobała mi się, więc postanowiłam przeczytać także trylogię „Diabelskie Maszyny”. Nie żałuję tej decyzji – książka była świetna Przypadła mi do gustu bardziej, niż wcześniej wspomniana seria.

Tessa jest jedną z lepszych głównych bohaterek, jakie znam. Jej historia jest zarazem smutna i ciekawa. Dziewczyna jest naturalna, początkowo zagubiona i przerażona, a to czyni ją realną postacią. Jeśli chodzi o chłopców, to często spotykam się ze stwierdzeniem, że obaj są tak samo cudowni i nie da się wybrać lepszego. Cóż, ja mam chyba jakiś uraz (po Jace’ie) do rodu Herondale’ów, gdyż Will nie stał się moim kolejnym „fikcyjnym mężem”. Nie, żebym go nie lubiła – jest w porządku, na pewno wolę jego od Jace’a, mimo to nie zakochałam się. Pokochałam za to Jema, który wydaje mi się bardzo skrzywdzony i tajemniczy, przez co jeszcze bardziej mnie intryguje jego historia. Uważam też, że jego relacja z Tessą jest ciekawsza i bardziej szczera niż drugiego Nocnego Łowcy. Postacie drugoplanowe są równie ciekawe – moją sympatię wzbudziła Sophie i Charlotte. Jessamine i Henry są mi raczej obojętni, choć ta pierwsza często mnie irytowała. Cieszę się, że pojawiają się tu nazwiska i osoby, które znam już z „Darów Anioła”, jak Herondale, Magnus Bane czy Camille Belcourt.

"Zawsze trzeba być ostrożnym z książkami i z tym, co w nich jest, bo słowa mają moc zmieniania ludzi."

Podoba mi się także przedstawiony tu świat – XIX-wieczny Londyn, trochę szary i ponury. Lubię te czasy, dlatego tym bardziej ciekawiła mnie ta pozycja. Rozmowy i zachowania ludzi są dość delikatne, o wielu rzeczach się nie mówi tak, jak teraz. Przez to książka wydaje mi się jak najbardziej odpowiednia, nawet dla młodszych osób. I te wszystkie opisy strojów, wystroju wnętrz – cudowne. Po prostu uwielbiam te czasy.

Książkę czytałam w formie ebooka, co było trochę niewygodne (nie przepadam za taką wersją), ale nie mogłam się doczekać, aż ktoś wreszcie odda ją do biblioteki. Czytałam ją praktycznie ciągiem, nie odrywając się na długo. Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba. Naprawdę przyjemnie się ją czyta. Podobał mi się tu też styl, jakby dojrzalszy niż w „Darach Anioła”. Akcja cały czas jest ciekawa, ciężko się oderwać choć na chwilę od tej powieści. Chwilami jest poważnie, ale są też momenty, w których dosłownie płakałam ze śmiechu.

Nie znalazłam tu żadnych minusów, ale dałam 9/10, gdyż wydaje mi się, że następne będą jeszcze bardziej ciekawe i zaskakujące. Mam już w planach kolejną część – „Mechaniczny książę” i mam nadzieję, że się nie zawiodę. Książka godna polecenia! :)

OCENA: 9/10

wtorek, 12 lipca 2016

PRZYSŁOWIOWY BOOK TAG

Dziś zapraszam na dłuższy tag pt. "Przysłowiowy Book Tag". Jest to jeden z ciekawszych, jakie znalazłam i z wielką chęcią go wykonam. Zaczynajmy! :)


1. Apetyt rośnie w miarę jedzenia - książka jednotomowa, której kontynuację chętnie bym przeczytała.
Już na starcie mam mały problem, ponieważ większość jednotomówek kończy się tak, że nie ma już o czym dalej pisać. Jednak nie mogę zostawić tego punktu pustego i postawię na "Między życiem a życiem".

2. Co za dużo to nie zdrowo - kontynuacja, która była gorsza od pierwszej części.
Pierwsza część "Niezgodnej" była jeszcze w miarę w porządku. Na "Zbuntowanej" strasznie się zawiodłam.

3. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki - książka, którą mogę czytać wielokrotnie.
Zazwyczaj nie czytam kilka razy tej samej książki, wolę sięgać po nowe. Ale "Bóg nigdy nie mruga" jest naprawdę wartościową pozycją i pewnie nieraz będę sobie przeglądać lekcje pani Brett.

4. Stary, ale jary - ulubiona książka z dzieciństwa.
Zawsze uwielbiałam książki Astrid Lindgren! Moją ulubioną jest chyba "Bracia Lwie Serce". Dzięki temu tagowi przypomniałam sobie, że chciałam ją jeszcze raz przeczytać. :)

5. Nie taki diabeł straszny, jak go malują - książka, która pozytywnie mnie zaskoczyła.
Po tych wszystkich wspaniałych recenzjach obawiałam się, że "Zanim się pojawiłeś" będzie klapą. Na szczęście okazała się naprawdę dobra.

6. Nie chwal dnia przed zachodem słońca - książka, która rozczarowała mnie zakończeniem.
Rozczarowało mnie zakończenie "Leku na śmierć". Bardzo lubię tę trylogię, ale końcówka to jakieś nieporozumienie.

7. Wyśpisz się po śmierci - książka, w którą tak się wciągnąłem, że mógłbym zarwać przy niej nockę.
Myślę, że taką książką jest "Krew Olimpu". Na szczęście zdążyłam ją przeczytać za dnia. :)

8. Mowa jest srebrem, milczenie jest złotem - książka z najlepszymi dialogami.
Uwielbiam dialogi w całej serii "Zwiadowców". Halt, Will i Horace są świetni!

9. Raz na wozie, raz pod wozem - książka, która miała dużo zwrotów akcji.
Trylogia "Mroczne Umysły". Jeszcze nie przywykłam do danej sytuacji ,a tu już zmiana.

10. Pierwsze koty za płoty - książka, przez której początek nie umiałeś przebrnąć.
"Światło, którego nie widać" - pierwsze 150 stron to była męka!

11. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu - książka, którą zna prawie każdy.
Powiem najprościej - "Harry Potter".

12. Co ma wisieć, nie utonie - książka, której zakończenie przewidziałem, będąc w trakcie czytania.
Raczej nie było takiego przypadku, ale wielu wątków się domyśliłam podczas czytania "Black Ice". Aczkolwiek samo zakończenie było trochę inne, niż myślałam.

13. Od przybytku głowa nie boli - ulubiona powieść, licząca ponad 400 stron.
Zdecydowanie "Światło, którego nie widać"!

14. Wszystko co dobre szybko się kończy - ulubiona książka, licząca mniej niż 200 stron.
"Mały książę" - naprawdę wartościowa książka i jedna z najlepszych lektur szkolnych.

15. Być kulą u nogi - książka, w której występuję trójkąt miłosny.
Aktualnie to w co drugiej młodzieżówce tak jest, ale wybiorę tu "Igrzyska Śmierci".

16. Jedna jaskółka wiosny nie czyni - autor, którego każda książka mi się spodobała.
Naprawdę uwielbiam styl Johna Flanagana i jego dwie serie: "Zwiadowcy" i "Drużyna". A z autorów piszących jednotomówki podoba mi się Colleen Hoover, której cztery książki już przeczytałam.

17. Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby - bohater, który czuję się niekomfortowo w sytuacji, w której się znalazł.
Nie mam pojęcia - pasuje mi tu trochę Thomas z "Więźnia labiryntu".

18. Co nas nie zabiję, to nas wzmocni - bohater, który pod wpływem wielu czynników dorośleje.
Louisa z "Zanim się pojawiłeś" i Percy Jackson.

Dotarliśmy do końca. :) Dziękuję wszystkim za przeczytanie i zachęcam do wykonania tego tagu. Koniecznie dajcie znać w komentarzach, gdy już opublikujecie u siebie.
Pozdrawiam!

poniedziałek, 27 czerwca 2016

#1 "Światło, którego nie widać" - recenzja książki


 
Tytuł: "Światło, którego nie widać"
Tytuł oryginału: "All the Light We Cannot See"
Autor: Anthony Doerr
Gatunek: literatura współczesna, historyczna
Liczba stron: 640
Wydawnictwo: Czarna Owca

"Krocz ścieżkami logiki. Każdy skutek ma przyczynę, istnieje wyjście z każdej sytuacji. Do każdego zamka można dopasować klucz."





* Marie-Laure mieszka wraz z ojcem w Paryżu, jako sześciolatka traci wzrok i odtąd uczy się poznawać świat przez dotyk i słuch.
Pięćset kilometrów na północny wschód od Paryża w Zagłębiu Ruhry mieszka Werner Pfennig, który jako mały chłopiec stracił rodziców. Podczas jednej z zabaw Werner znajduje zepsute radio, naprawia je i wkrótce staje się ekspertem w budowaniu i naprawianiu radioodbiorników. Odtąd Werner poznaje świat, słuchając radia.
Kiedy hitlerowcy wkraczają do Paryża, dwunastoletnia Marie-Laure i jej ojciec uciekają do miasteczka Saint-Malo w Bretanii.
Werner Pfennig trafia tam kilka lat później. Służy w elitarnym oddziale żołnierzy, który zajmuje się namierzaniem wrogich transmisji radiowych. Podczas nalotu aliantów na Saint-Malo losy tej dwójki splatają się…

*lubimyczytac.pl

Książka jest genialna, choć sam opis niezbyt mnie zachęcił. Mimo, że nie oceniam książek po okładce czy tytule, to w tym przypadku oba te czynniki w dużej mierze zadecydowały o sięgnięciu po tę pozycję. Słyszałam wiele pochlebnych opinii na jej temat, więc postanowiłam dać jej szansę. Z czasem zaczęły pojawiać się i negatywne komentarze, jednak wolałam wyrobić sobie swoje własne zdanie.

"Otwórzcie oczy i popatrzcie na to, co możecie zobaczyć, nim zamkniecie je na zawsze."

Powieść ma ponad 600 stron, ale rozdziały są krótkie i czyta się ją naprawdę szybko. Jedynym minusem było to, że przez pierwsze 150 stron nie mogłam się w nią „wbić”. Ten szczegół jest jednak tak mało znaczący, że nie zaważył na ogólnej ocenie. Następne 500 stron całkowicie wynagrodziło mi początkowy trud.

Czytałam mało książek, których akcja toczy się w czasie wojny. W tej bardzo dobrze przedstawione są realia XX-wiecznej Europy, mimo że z niektórymi faktami można by się spierać, czy – jak czytałam w kilku recenzjach – zarzucać autorowi „wybielanie” Niemców. W tej książce jednak nie jest najważniejsza prawda historyczna, a jej przesłanie, drugie dno.

"Po czterdziestu tygodniach sześć bilionów komórek przeciska się przez drogi rodne matki. Krzyczymy. Później atakuje nas świat."

Napisana jest w dość oryginalny sposób, zupełnie inny niż większość powieści. Początkowo przeszkadzał mi czas teraźniejszy, ale po kilkunastu rozdziałach przyzwyczaiłam się do takiego stylu. W książce nie toczy się typowa akcja, jest to bardziej jak pamiętnik – opis kolejnych dni, przeplatających się wydarzeń z przeszłości i teraźniejszości. Wszystko jest napisane przejrzyście i zrozumiale, więc raczej nie ma jak się pogubić. Mimo, że dialogów jest stosunkowo mało i przeważają długie opisy, historia nie nudzi.

Główne wątki – Marie-Laure i Wernera przeplatają się z innymi, pobocznymi, ale równie interesującymi. Każda z postaci ma znaczący wpływ na fabułę. Tak samo jest z bocznymi wątkami, jak wydarzenia z sierocińca, poszukiwania diamentu czy historia ojca Marie-Laure.

Bezsprzecznie najlepsza książka, jaką przeczytałam do tej pory. Polecam serdecznie wszystkim, nawet tym którzy nie przepadają za historią. Bo nie nazwałabym jej typowo historyczną – to książka o życiu i przetrwaniu wojny.

OCENA: 10/10

piątek, 27 maja 2016

Kim jestem? Co robię?

Em - właściwie Kinga, ale woli swój internetowy nick. Nałogowo czyta książki, ogląda filmy i je słodycze. Ciągle szuka sobie nowych zajęć. Jej pasją jest gra na gitarze, historia i plastyka. Czasem rysuje i słucha  muzyki The Beatles i Bruno Marsa. Od dłuższego czasu zakochana w "Zwiadowcach" i "Więźniu Labiryntu". Ma wiele pomysłów i planów, których często nie nadąża realizować. Typowa humanistka z zamiłowaniem do języka angielskiego. Stara się kierować słowami Jana Pawła II oraz radami Halta O'Carrick'a. Optymistka, która twierdzi, że marzenia się nie spełniają, ale my możemy je spełniać.

Już od jakiegoś czasu chciałam założyć własnego bloga, dzielić się moimi przemyśleniami i opiniami. Nie jest to typowy blog o książkach, ale w dużej mierze właśnie ich dotyczy. Pojawiać się będą recenzje książek, filmów, tagi, a także wiele innych postów na różne tematy.
Z góry przepraszam i proszę o wybaczenie wszelkich błędów czy niedorobień, jeśli chodzi o bloga czy tekstu - jestem młoda, a do tego pierwszy raz mam poważne plany wobec bloga i nie wszystko jeszcze umiem. :)