wtorek, 26 lipca 2016

#4 "Zanim się pojawiłeś" - recenzja książki


Tytuł: "Zanim się pojawiłeś"
Tytuł oryginału: "Me before you"
Cykl: "Zanim się pojawiłeś" (tom 1)
Autor: Jojo Moyes
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Liczba stron: 382
Wydawnictwo: Świat Książki



"Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da."




*Co robisz, jeśli chcesz uszczęśliwić osobę, którą kochasz, ale wiesz, że to złamie twoje serce?
Jest wiele rzeczy, które wie ekscentryczna dwudziestosześciolatka Lou Clark. Wie, ile kroków dzieli przystanek autobusowy od jej domu. Wie, że lubi pracować w kawiarni Bułka z Masłem i że chyba nie kocha swojego chłopaka Patricka. Lou nie wie jednak, że za chwilę straci pracę i zostanie opiekunką młodego, bogatego bankiera, którego losy całkowicie zmieniły się na skutek tragicznego zdarzenia sprzed dwóch lat.
Will Traynor wie, że wypadek motocyklowy odebrał mu chęć do życia. Wszystko wydaje mu się teraz błahe i pozbawione kolorów. Wie też, w jaki sposób to przerwać. Nie ma jednak pojęcia, że znajomość z Lou wywróci jego świat do góry nogami i odmieni ich oboje na zawsze.

*lubimyczytac.pl


Historia Lou i Willa jest jedną z najciekawszych, jakie do tej pory przeczytałam. Mówię tu o fabule, która jest naprawdę oryginalna, dopracowana z najmniejszymi szczegółami. Nie nazwałabym jej – jak to głoszą wszechobecne reklamy – najpiękniejszą historią miłosną ostatnich lat. Uważam, że sens tej książki jest głębszy i nie chodzi w niej tylko o miłość.

Główna bohaterka – Louisa, jest świetnie wykreowaną postacią. Taką zwykłą, naturalną, z którą łatwo się utożsamić. Normalna dwudziestokilkulatka, która ma specyficzną rodzinkę i niezbyt ciekawą sytuację finansową. Gdy traci pracę w kawiarni, szuka innej, aby wesprzeć rodziców, dziadka i młodszą siostrę z dzieckiem. Podobało mi się jej pozytywne podejście do świata, mimo że miała milion powodów, aby być smutną i załamaną. Dzięki znajomości z Willem zmienia się, zyskuje odwagę, dojrzewa. Przez całą książkę widzimy jej przemianę.

Will, nowy szef Lou, jest 35-latkiem, który od czasu wypadku porusza się na wózku inwalidzkim. Od tego tragicznego momentu zupełnie się zmienił. Z dawnego wesołego, przyjaznego biznesmana pozostał opryskliwy i nieprzyjemny mężczyzna, przykuty do wózka. Początkowo jego postać mnie irytowała, z czasem przekonałam się do niego. Mimo to nie rozumiałam jego podejścia do innych osób, dopiero Louisa trochę go zmieniła. Nie mogę powiedzieć, że rozumiem i pochwalam jego decyzję, bo tak nie jest. W każdym razie – nie do końca.

"-Wiesz, że raz wjechała tyłem w słupek i przysięgała, że to była wina słupka...
-Zobaczyłbyś, jak opuszcza rampę z wózkiem. Czasem wysiadanie z samochodu przypomina raczej Turniej Czterech Skoczni."

Postacie drugoplanowe dużo mniej przypadły mi do gustu. Wyjątkiem jest Nathan – prawdziwy przyjaciel i ogromne wsparcie dla Willa, ale i dla Lou. Państwo Traynor niesamowicie mnie irytowali, nie znalazłam w żadnym z nich niczego, za co mogłabym ich polubić. Ich stosunek do syna sprawiał, że chwilami miałam ochotę trzasnąć książką. Katrina – siostra Lou także mi się nie podobała. Na swój sposób były przyjaciółkami, ale przez cały czas towarzyszyło mi wrażenie, że Lou jest przez nią wykorzystywana. Kolejną postacią jest Patrick, chłopak Louisy. Zajmuje pierwsze miejsce w rankingu najgorszych postaci tej książki. Brak mi słów, aby opisać co czułam, patrząc na jego zachowanie. Na miejscu Lou już dawno zakończyłabym ten związek.

Autorka posłużyła się wieloma schematami, które tak często spotykamy we współczesnej literaturze. Mimo tego książka nie nudzi. Zakończenie jest dość przewidywalne, tym bardziej, jeśli ktoś zna tytuł drugiej części tej serii. Ja niestety, już przed przeczytaniem wiedziałam, jak historia się skończy, mimo to do końca miałam nadzieję na jakiś zwrot akcji. W przeciwieństwie do wielu osób, które mówią, że ostatnie 40 stron widziało jak przez szkło, oczywiście z powodu łez, ja popłakałam się tylko dwa razy – raz właśnie około czterdziestu stron przed końcem i drugi raz na epilogu. Trochę się tu zawiodłam, bo liczyłam na naprawdę dobry dramat, na którym cały czas będą płynąć łzy.

"Nie krytykuj czegoś, zanim nie spróbujesz."

Co do tematu książki – jak już pisałam, wydaje mi się, że miłość jest tu pobocznym wątkiem. Ważniejsza jest choroba i próba przywrócenia radości życia załamanej osobie. Dzięki tej historii można wczuć się w sytuację osób niepełnosprawnych, a także w sytuacje ich opiekunów, rodziny. Po tej lekturze zmieniło się moje spojrzenie na wiele spraw. Pokazuje nam ona, że człowiek, który jeździ na wózku, niekoniecznie jest zacofany czy niesprawny intelektualnie. Jest taki sam jak my, ma takie same myśli, czy marzenia.

Styl i język autorki są proste, łatwo się zorientować w fabule, nie ma jakichś niejasności czy niedomówień. Mimo, że książka jest dramatem, ja często się śmiałam, w większości dzięki Lou i jej małej nieporadności życiowej w niektórych sprawach.

Szczerze mówiąc, liczyłam na coś naprawdę mocnego i trochę się zawiodłam. Mimo to, powieść ma w sobie „to coś”, co sprawia, że trudno się od niej oderwać. Jestem zadowolona z tej książki i nie żałuję, że ją przeczytałam. Polecam :)

OCENA: 9/10

Liebster Blog Award

Zapraszam Was dziś na LBA w moim wykonaniu. Dziękuję bardzo Kacprowi za nominację. :)


Zasady: „Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

Oto pytania, jakie otrzymałam i moje odpowiedzi: 

 1. Jak zaczęła się Twoja przygoda z książkami?
Ja lubiłam czytać od dziecka. Ale te poważniejsze książki zaczęłam czytać w 4 klasie.

2. Dlaczego postanowiłeś/aś dołączyć się do blogosfery?
Planowałam tego bloga dość długo i w końcu założyłam. Dlaczego? Sama bardzo lubię czytać recenzje innych osób. Poza tym, blog jest dla mnie takim pamiętnikiem, w którym opisuję kolejne dni, czyli książki. ;)

3. Wolisz serie, czy książki jednotomowe?
To naprawdę zależy od tego, jak bardzo mi się spodoba. Ogólnie to chyba wolę jednotomówki, ale jest też kilka świetnych serii, jak np. "Zwiadowcy".

4. Jaka jest Twoja ulubiona ekranizacja?
"Gwiazd naszych wina" - nie jest moją ulubioną, ale podziwiam twórców za to, że tak dobrze oddali treść książki i nie zmienili/nie pominęli niczego ważnego. I uważam, że jest o niebo lepsza od książki.
Natomiast jeśli chodzi o to, jaka mi się podobała, to postawię tu na "Zanim się pojawiłeś". Gra aktorska Emilii sprawiała, że ciągle się uśmiechałam albo płakałam. Sam też był świetny, a rolę miał dość trudną. Polecam :)

5. W jakim książkowym świecie chciałbyś mieszkać?
Araluen, czyli świat Zwiadowców lub XIX - wieczny Londyn, jak w "Diabelskich Maszynach". I przez sentyment do tej serii dodam jeszcze Hogwart.

6. Lubisz czytać książki w nocy?
Nie przepadam. Wolę późne popołudnie i wieczór. :)

7. Jakie są Twoje ulubione blogi książkowe?
Jest ich dość dużo. Nie zawsze zostawiam komentarze, ale staram się czytać na bieżąco. To tylko część, bo na pewno o jakichś zapomniałam. Od razu zapraszam Was na wszystkie:
http://www.mawreads.pl/
http://maagia-ksiazek.blogspot.com/
http://lifebybookaholic.blogspot.com/
http://osobisty8ksiezyc.blogspot.com/
http://book-dragon-blog.blogspot.com/
http://ksiazkowy-nieogarek.blogspot.com/
http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/
http://wielopasja.blogspot.com/
http://karola8399.blogspot.com/
http://turkusowa-sowa.blogspot.com/
http://www.ewelinamierzwinska.pl/

 8. Jakie masz inne zainteresowania oprócz czytania?
Gram na gitarze (dopiero się uczę, F-dur nadal sprawia mi kłopot :D), uczę się dla siebie historii i angielskiego (już prawie skończyłam jeden samouczek!), tworzę różne rzeczy z papieru (takie DIY, najwięcej jakieś bożonarodzeniowe ozdoby i kartki ), czasem coś gotuję/piekę (najczęściej są to placki i sałatki), oglądam filmy (najwięcej z Deppem i Crowe'em), seriale (czekam na drugi sezon "Shadowhunters" i na czwarty "Sherlocka", a w międzyczasie oglądam "Filary Ziemi"), jeżdżę na rowerze, słucham muzyki (m.in. The Beatles, Bruno Mars, The Vamps), rysuję i maluję (choć to akurat mi średnio wychodzi), robię zdjęcia (raczej amatorsko). Próbowałam sportu, ale jestem zbyt leniwa. Oglądałam YouTuberów, ale stwierdziłam, że to nie dla mnie (teraz oglądam tylko tych z książkami). Chciałam tańczyć, ale nogi mi się plączą. To chyba tyle.

9. Jaka jest Twoja ulubiona kuchnia?

Osobiście nie lubię tych wyszukanych francuskich czy włoskich potraw. Najbardziej to lubię kuchnię mamy i tradycyjną polską, czyli pierogi ruskie, barszcz czerwony, bigos i kompot z czereśni.

10. Jaki jest Twój ulubiony film NIE na podstawie książki?
"Gladiator" zdecydowanie. <3 A także "Ciemna strona słońca", "Zamki na lodzie" - chyba też nie ma książki.

11. Jakie jest Twoje ulubione zwierzę?
Szczerze z całego serca nie cierpię zwierząt. Jedyne, jakie bym zaakceptowała to rybki w akwarium. Chyba, że trafiłby się jakiś pupilek, który zaskarbiłby sobie moją sympatię, ale jak dotąd nie udało się to żadnemu. Chomiki, koty, psy, konie, żółwie, myszy - nie.


I dotarliśmy do ostatniego pytania. To była świetna zabawa, dziękuję. ;) 
To teraz pora na moje pytania i nominacje:

1. Jaka jest Twoja ulubiona jednotomowa książka?
2. Ile książek masz w swojej biblioteczce?
3. Kupujesz książki, pożyczasz od znajomych czy korzystasz z bibliotek?
4. Gdzie najbardziej lubisz czytać?
5. Czy dzięki blogowaniu znalazłaś nowego przyjaciela lub po prostu znajomego?
6. Prowadzisz instagrama książkowego/oglądasz takie instagramy (czyje)?
7. Oglądasz jakiś serial?
8. Wolisz słone czy słodkie przekąski?
9. Czy twoja rodzina, znajomi również czytają książki?
10. Jaka książka w Twojej bibliotece ma dla Ciebie największą wartość i dlaczego?
11.Uprawiasz jakiś sport?

Nominuję:
1. http://kingomaniak.blogspot.com/
2. http://claudlez.blogspot.com/
3. http://isabelczyta.blogspot.com/
4. http://ksiazki-wiktorii2.blogspot.com/
5. http://bukimoniki.blogspot.com/
6. http://maagia-ksiazek.blogspot.com/
7. http://osobisty8ksiezyc.blogspot.com/
8. http://karola8399.blogspot.com/
9. http://wielopasja.blogspot.com/
10. http://maguarro.blogspot.com/
11. http://ksiazkowy-nieogarek.blogspot.com/

Mam nadzieję, że odpowiecie na nominację. Byłoby mi bardzo miło. Dziękuję wszystkim za przeczytanie i do usłyszenia! ;)

niedziela, 24 lipca 2016

#3 "Maybe Someday" - recenzja książki


Tytuł: "Maybe Someday"
Tytuł oryginału: "Maybe Someday"
Cykl: "Maybe" (tom 1)
Autor: Colleen Hoover
Gatunek: New Adult, literatura obyczajowa, romans
Liczba stron: 440
Wydawnictwo: Otwarte



"...ludzie nie wybierają, w kim się zakochują. Mogą jedynie wybrać, kogo dalej będą kochać."




*On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać.
Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin.
Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce…
"Maybe Someday" to opowieść o ludziach rozdartych między „może kiedyś” a „właśnie teraz”, o emocjach ukrytych między słowami i o muzyce, którą czuje się całym ciałem.

*lubimyczytac.pl


Jakiś czas temu przeczytałam „Pułapkę uczuć”, „Hopeless” i „Losing Hope” tej autorki. Książki mi się podobały, ale nie zaliczyłam ich do kategorii najlepszych, tych, po których mam kaca książkowego. Z tą jest inaczej. Długo nie mogłam się pozbierać. To jedna z najlepszych książek z tego gatunku, jakie czytałam, a trochę ich już było. ;)

"Kiedy ostatniej nocy trzymałem ją za rękę, uświadomiłem sobie, że nic na tym świecie nie powstrzyma mojego serca od tego, by czuło to, co czuje."

Historia Ridge’a i Sydney trzymała mnie w napięciu przez całą książkę. Od początku im kibicowałam i byłam ciekawa, jak Colleen poradzi sobie z „nadprogramowymi” osobami. Sam Ridge i jego podejście do muzyki i życia jest bardzo ciekawą postacią. Jest postacią naprawdę przyjazną, a po części nawet tragiczną. Byłam pod wrażeniem jego talentu i tego, jak wykorzystywał swoje możliwości, mimo wielu trudności. Sydney na szczęście nie była bardzo irytująca. Powiedziałabym nawet, że to jedna z lepszych damskich głównych bohaterek. Postacie drugoplanowe, jak Maggie, Warren czy Bridgette nie zostały potraktowane tylko jak tło i dopracowano je w każdym szczególe. (Mam już w planach „Maybe Not” – historię Warrena i Bridgette, bardzo ciekawych osób.)

Dodatkowym, olbrzymim atutem książki były piosenki Griffina Petersona. Czytać fragment, w którym piosenka jest grana lub słuchana przez bohaterów i jednocześnie samemu słyszeć muzykę, tekst, głos – niesamowite uczucie. W niektórych momentach dosłownie leciały mi łzy – tak świetnie dopasowano piosenki i treść. Kolejny genialny pomysł. Teksty piosenek są naprawdę piękne i wzruszające. W książce jest też pełno cudownych cytatów. Najchętniej wypisałabym je tu wszystkie, ale odebrałabym po części ochotę na czytanie osobom, które jeszcze nie znają tej książki. Wybrałam więc ulubione i mniej znane. :)
Podobała mi się także narracja – jeden rozdział z perspektywy Ridge’a, drugi –  Sydney. Osobiście lubię takie książki, można wtedy poznać myśli i uczucia obu osób. Wolę takie rozwiązanie, niż dodatkową książkę – właściwie tę samą historię, którą już znam (jak np. „Losing Hope”).

"Nie wiem, kiedy będziesz gotowa, żeby ze mną być. Może za miesiąc, a może za rok. Niezależnie od tego, kiedy to nastąpi, chcę, żebyś wiedziała, że jestem całkowicie pewien, że nam się uda. Po prostu to wiem. Jeśli komuś na tym świecie ma się udać znaleźć miłość, to właśnie nam." 

Ksiażkę oceniłam 9/10. Nic mi w niej nie brakowało, jedyny minus to to, że potrafiłam przerwać czytanie i pójść spać. To znaczy, że nie było to jeszcze mistrzostwo. :) Ale wierzę Dominice, że Colleen ma jeszcze kilka świetnych książek. Liczę, że nie zawiodę się na „Ugly Love” czy „November 9” i że będą one przynajmniej tak dobre, jak ta. Jeśli jeszcze nie czytaliście, to nie zwlekajcie dłużej. Naprawdę polecam!   

OCENA: 9/10

poniedziałek, 18 lipca 2016

#2 "Mechaniczny anioł" - recenzja książki


Tytuł: "Mechaniczny anioł"
Tytuł oryginału: "Clockwork angel"
Cykl: "Diabelskie Maszyny" (tom 1)
Autor: Cassandra Clare
Gatunek: fantastyka, fantasy
Liczba stron: 472
Wydawnictwo: Mag



"To w porządku kochać kogoś bez wzajemności, dopóki ten ktoś jest wart miłości. Dopóki na nią zasługuje."




*Magia jest niebezpieczna, ale miłość jeszcze bardziej. Kiedy szesnastoletnia Tessa Gray pokonuje ocean, żeby odnaleźć brata, celem jej podróży jest Anglia za czasów panowania królowej Wiktorii. W londyńskim Podziemnym Świecie, w którym po ulicach przemykają wampiry, czarownicy i inne nadnaturalne istoty, czeka na nią coś strasznego. Tylko Nocni Łowcy, wojownicy ratujący świat przed demonami, utrzymują porządek w tym chaosie. Porwana przez Mroczne Siostry, członkinie tajnej organizacji zwanej Klubem Pandemonium, Tessa wkrótce dowiaduje się, że sama jest Podziemną z rzadkim darem zmieniania się w inną osobę. Co więcej, Mistrz - tajemnicza postać kierująca Klubem - nie zatrzyma się przed niczym, żeby wykorzystać jej moc. Pozbawiona przyjaciół, ścigana Tessa znajduje schronienie w londyńskim Instytucie Nocnych Łowców, którzy przyrzekają, że znajdą jej brata, jeśli ona wykorzysta swój dar, żeby im pomóc. Wkrótce Tessę zaczynają fascynować dwaj przyjaciele: James, którego krucha uroda skrywa groźny sekret, i niebieskooki Will, zniechęcający do siebie wszystkich swym sarkastycznym humorem i zmiennymi nastrojami… wszystkich oprócz Tessy. W miarę jak w trakcie swoich poszukiwań, zostają wciągnięci w intrygę, grożącą zagładą Nocnych Łowców, Tessa uświadamia sobie, że będzie musiała wybierać między ratowaniem brata a pomaganiem nowym przyjaciołom, którzy próbują ratować świat… i że miłość potrafi być najbardziej niebezpieczną magią. 
*lubimyczytac.pl

Z twórczością pani Clare spotkałam się już wcześniej, czytając serię pt. „Dary Anioła”. Nie jest ona moją ulubioną, ale podobała mi się, więc postanowiłam przeczytać także trylogię „Diabelskie Maszyny”. Nie żałuję tej decyzji – książka była świetna Przypadła mi do gustu bardziej, niż wcześniej wspomniana seria.

Tessa jest jedną z lepszych głównych bohaterek, jakie znam. Jej historia jest zarazem smutna i ciekawa. Dziewczyna jest naturalna, początkowo zagubiona i przerażona, a to czyni ją realną postacią. Jeśli chodzi o chłopców, to często spotykam się ze stwierdzeniem, że obaj są tak samo cudowni i nie da się wybrać lepszego. Cóż, ja mam chyba jakiś uraz (po Jace’ie) do rodu Herondale’ów, gdyż Will nie stał się moim kolejnym „fikcyjnym mężem”. Nie, żebym go nie lubiła – jest w porządku, na pewno wolę jego od Jace’a, mimo to nie zakochałam się. Pokochałam za to Jema, który wydaje mi się bardzo skrzywdzony i tajemniczy, przez co jeszcze bardziej mnie intryguje jego historia. Uważam też, że jego relacja z Tessą jest ciekawsza i bardziej szczera niż drugiego Nocnego Łowcy. Postacie drugoplanowe są równie ciekawe – moją sympatię wzbudziła Sophie i Charlotte. Jessamine i Henry są mi raczej obojętni, choć ta pierwsza często mnie irytowała. Cieszę się, że pojawiają się tu nazwiska i osoby, które znam już z „Darów Anioła”, jak Herondale, Magnus Bane czy Camille Belcourt.

"Zawsze trzeba być ostrożnym z książkami i z tym, co w nich jest, bo słowa mają moc zmieniania ludzi."

Podoba mi się także przedstawiony tu świat – XIX-wieczny Londyn, trochę szary i ponury. Lubię te czasy, dlatego tym bardziej ciekawiła mnie ta pozycja. Rozmowy i zachowania ludzi są dość delikatne, o wielu rzeczach się nie mówi tak, jak teraz. Przez to książka wydaje mi się jak najbardziej odpowiednia, nawet dla młodszych osób. I te wszystkie opisy strojów, wystroju wnętrz – cudowne. Po prostu uwielbiam te czasy.

Książkę czytałam w formie ebooka, co było trochę niewygodne (nie przepadam za taką wersją), ale nie mogłam się doczekać, aż ktoś wreszcie odda ją do biblioteki. Czytałam ją praktycznie ciągiem, nie odrywając się na długo. Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba. Naprawdę przyjemnie się ją czyta. Podobał mi się tu też styl, jakby dojrzalszy niż w „Darach Anioła”. Akcja cały czas jest ciekawa, ciężko się oderwać choć na chwilę od tej powieści. Chwilami jest poważnie, ale są też momenty, w których dosłownie płakałam ze śmiechu.

Nie znalazłam tu żadnych minusów, ale dałam 9/10, gdyż wydaje mi się, że następne będą jeszcze bardziej ciekawe i zaskakujące. Mam już w planach kolejną część – „Mechaniczny książę” i mam nadzieję, że się nie zawiodę. Książka godna polecenia! :)

OCENA: 9/10

wtorek, 12 lipca 2016

PRZYSŁOWIOWY BOOK TAG

Dziś zapraszam na dłuższy tag pt. "Przysłowiowy Book Tag". Jest to jeden z ciekawszych, jakie znalazłam i z wielką chęcią go wykonam. Zaczynajmy! :)


1. Apetyt rośnie w miarę jedzenia - książka jednotomowa, której kontynuację chętnie bym przeczytała.
Już na starcie mam mały problem, ponieważ większość jednotomówek kończy się tak, że nie ma już o czym dalej pisać. Jednak nie mogę zostawić tego punktu pustego i postawię na "Między życiem a życiem".

2. Co za dużo to nie zdrowo - kontynuacja, która była gorsza od pierwszej części.
Pierwsza część "Niezgodnej" była jeszcze w miarę w porządku. Na "Zbuntowanej" strasznie się zawiodłam.

3. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki - książka, którą mogę czytać wielokrotnie.
Zazwyczaj nie czytam kilka razy tej samej książki, wolę sięgać po nowe. Ale "Bóg nigdy nie mruga" jest naprawdę wartościową pozycją i pewnie nieraz będę sobie przeglądać lekcje pani Brett.

4. Stary, ale jary - ulubiona książka z dzieciństwa.
Zawsze uwielbiałam książki Astrid Lindgren! Moją ulubioną jest chyba "Bracia Lwie Serce". Dzięki temu tagowi przypomniałam sobie, że chciałam ją jeszcze raz przeczytać. :)

5. Nie taki diabeł straszny, jak go malują - książka, która pozytywnie mnie zaskoczyła.
Po tych wszystkich wspaniałych recenzjach obawiałam się, że "Zanim się pojawiłeś" będzie klapą. Na szczęście okazała się naprawdę dobra.

6. Nie chwal dnia przed zachodem słońca - książka, która rozczarowała mnie zakończeniem.
Rozczarowało mnie zakończenie "Leku na śmierć". Bardzo lubię tę trylogię, ale końcówka to jakieś nieporozumienie.

7. Wyśpisz się po śmierci - książka, w którą tak się wciągnąłem, że mógłbym zarwać przy niej nockę.
Myślę, że taką książką jest "Krew Olimpu". Na szczęście zdążyłam ją przeczytać za dnia. :)

8. Mowa jest srebrem, milczenie jest złotem - książka z najlepszymi dialogami.
Uwielbiam dialogi w całej serii "Zwiadowców". Halt, Will i Horace są świetni!

9. Raz na wozie, raz pod wozem - książka, która miała dużo zwrotów akcji.
Trylogia "Mroczne Umysły". Jeszcze nie przywykłam do danej sytuacji ,a tu już zmiana.

10. Pierwsze koty za płoty - książka, przez której początek nie umiałeś przebrnąć.
"Światło, którego nie widać" - pierwsze 150 stron to była męka!

11. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu - książka, którą zna prawie każdy.
Powiem najprościej - "Harry Potter".

12. Co ma wisieć, nie utonie - książka, której zakończenie przewidziałem, będąc w trakcie czytania.
Raczej nie było takiego przypadku, ale wielu wątków się domyśliłam podczas czytania "Black Ice". Aczkolwiek samo zakończenie było trochę inne, niż myślałam.

13. Od przybytku głowa nie boli - ulubiona powieść, licząca ponad 400 stron.
Zdecydowanie "Światło, którego nie widać"!

14. Wszystko co dobre szybko się kończy - ulubiona książka, licząca mniej niż 200 stron.
"Mały książę" - naprawdę wartościowa książka i jedna z najlepszych lektur szkolnych.

15. Być kulą u nogi - książka, w której występuję trójkąt miłosny.
Aktualnie to w co drugiej młodzieżówce tak jest, ale wybiorę tu "Igrzyska Śmierci".

16. Jedna jaskółka wiosny nie czyni - autor, którego każda książka mi się spodobała.
Naprawdę uwielbiam styl Johna Flanagana i jego dwie serie: "Zwiadowcy" i "Drużyna". A z autorów piszących jednotomówki podoba mi się Colleen Hoover, której cztery książki już przeczytałam.

17. Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby - bohater, który czuję się niekomfortowo w sytuacji, w której się znalazł.
Nie mam pojęcia - pasuje mi tu trochę Thomas z "Więźnia labiryntu".

18. Co nas nie zabiję, to nas wzmocni - bohater, który pod wpływem wielu czynników dorośleje.
Louisa z "Zanim się pojawiłeś" i Percy Jackson.

Dotarliśmy do końca. :) Dziękuję wszystkim za przeczytanie i zachęcam do wykonania tego tagu. Koniecznie dajcie znać w komentarzach, gdy już opublikujecie u siebie.
Pozdrawiam!