piątek, 19 sierpnia 2016

#5 "Mechaniczny książę" - recenzja książki


Tytuł: "Mechaniczny książę"
Tytuł oryginału: "Clockwork Prince"
Cykl: "Diabelskie Maszyny" (tom 2)
Autor: Cassandra Clare
Gatunek: fantastyka, fantasy
Liczba stron: 464
Wydawnictwo: Mag


"Czy to właśnie znaczy kogoś kochać? Że każdy ciężar można rozdzielić na dwoje,że można nawzajem się pocieszyć słowem albo dotykiem?"



W magicznym podziemnym świecie wiktoriańskiego Londynu Tessa znalazła bezpieczne schronienie u Nocnych Łowców. Jednakże bezpieczeństwo okazuje się nietrwałe, kiedy grupa podstępnych członków Clave zaczyna spiskować, żeby odsunąć jej protektorkę Charlotte od kierowania Instytutem.

Gdyby Charlotte straciła stanowisko, Tessa znalazłaby się na ulicy… jako łatwa zdobycz dla Mistrza, który chce wykorzystać jej moc do własnych celów. Z pomocą przystojnego i autodestrukcyjnego Willa oraz zakochanego w niej Jema Tessa odkrywa, że wojna Mistrza z Nocnymi Łowcami wynika z osobistych pobudek. Mistrz obwinia ich o spowodowanie tragedii, która zniszczyła mu życie. Żeby poznać tajemnice przeszłości, cała trójka odbywa podróże do mglistego Yorkshire, do rezydencji, w której kryją się nieopisane okropieństwa; do londyńskich slumsów i zaczarowanej sali balowej, gdzie Tessa odkrywa, że prawda o jej pochodzeniu jest bardziej złowieszcza, niż przypuszczała.


Kiedy troje przyjaciół spotyka mechanicznego demona, który przekazuje Willowi ostrzeżenie, uświadamiają sobie oni, że Mistrz wie o każdym ich kroku… i że ktoś ich zdradził. Tessa zaczyna zdawać sobie sprawę, że jej serce bije coraz mocniej dla Jema, choć nadal dręczy ją tęsknota za Willem, mimo jego mrocznych nastrojów. Coś jednak zmienia się w Willu, kruszeje mur, który wokół siebie zbudował. Czy odnalezienie Mistrza uwolni Willa od sekretów i da Tessie odpowiedzi na pytania, kim jest i dlaczego się urodziła? Kiedy poszukiwania Mistrza i prawdy narażają przyjaciół na niebezpieczeństwo, Tessa odkrywa, że połączenie miłości i kłamstw może zdeprawować nawet najczystsze serce. 

*lubimyczytac.pl

Druga część trylogii „Diabelskie Maszyny” jeszcze bardziej zaskakuje, odkrywa nowe tajemnice i tak, jak pierwsza trzyma czytelnika w napięciu i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Po tej książce wzrosła moja sympatia do Willa. W pierwszej części niesamowicie mnie irytował. Tutaj widać jego małą przemianę, szczególnie gdy zostaje z niego zdjęte ciężkie brzemię. Od tej pory Will jest u mnie zdecydowanie na plus :).
  
"- Aloysius Starkweather to najbardziej uparty, zakłamany, zawzięty, przekorny, zdenerwowany... - Urwała i zacisnęła usta [...]
- Może słownik? - spytał Will."

Ale, ale… nie zapominajmy o Jemie! W dalszym ciągu to on jest moim „Numerem 1”. I tak, jak Tessę, tak również i mnie potrafił doprowadzić do omdlenia :). James w tej części był jeszcze wspanialszy, a wszystkie momenty z nim i Tessą, Willem, czy po prostu z nim samym wywoływały uśmiech lub łzy wzruszenia na mojej twarzy.

Tessa nadal pozostaje przyjemną, nieirytującą dziewczyną. Jej serce zostało wystawione na jeszcze trudniejszą próbę. Naprawdę jej współczułam, bo musiała podjąć decyzję po części sprzeczną z jej uczuciami.

Moimi faworytami drugoplanowymi są zdecydowanie Sophie Collins i Gideon Lightwood. Młoda służąca jest tak słodka, miła i dobroduszna, że nie sposób jej nie pokochać. Nie dziwę się więc młodemu Lightwoodowi. Gideon sprawiał wrażenie dużo bardziej przyjaznego niż jego młodszy brat Gabriel. Zdobył tę małą część mojego serca, której nie zajmował Jem. I tym sposobem nie zostało w nim już miejsca dla nikogo, przykro mi Willu :). 
  
"- Wyprostuj się - mówił w międzyczasie Gabriel do Tessy. - Nie, wyprostuj się. Tak jak ja.
- Z rozkoszą zobaczyłabym jak ty uczysz się siadać i wstawać w gorsecie, halkach i sukni. Oddałabym wszystko, byleby tylko być tego świadkiem!
- Ja również - odezwał się Gideon z przeciwnej strony pokoju."

Jest jeszcze jedna osoba, która wzbudziła we mnie współczucie i zrozumienie. A jest nią Jessamine, która tak jak Will w tej części dała się polubić. Warto jeszcze wspomnieć o Charlotte, która w tej części wykazała jeszcze większą odwagę i pokazała wszystkim, że kobiety też są silne. Wielki plus dla małej pani Branwell.

Fabuła nadal dotyczy poszukiwań Mistrza. W tle rozgrywają się jednak ciekawsze wątki. Były momenty, w których wręcz krzyczałam z radości. I ze smutku. I znów nie mogę nic więcej powiedzieć, bo za dużo zdradzę. Wspomnę tylko, że jeśli po pierwszej części kibicujecie Jemowi i Tessie, to na pewno nie będziecie zawiedzeni :).

"Ty i ja, Tess, jesteśmy do siebie podobni. Żyjemy i oddychamy słowami. To książki utrzymywały mnie przy życiu, kiedy myślałem, że nie mogę nikogo pokochać, i że nikt już nie pokocha mnie. Przez książki czułem, że nie jestem zupełnie samotny. Mogły być ze mną szczere, ja z nimi też."

Osobiście bardzo lubię język i humor w książkach Cassandry Clare. Will i Jem są wspaniałymi parabatai, a ich rozmowy są warte nieprzespanej nocy. Książka nie dłuży się niepotrzebnie, w przeciwieństwie do „Darów Anioła” i jest dużo ciekawsza i dojrzalsza, być może przez czas i miejsce, w których umieszczone są wydarzenia. Naprawdę nie mogłam się od niej oderwać i właśnie to sprawiło, że tak ją pokochałam. Zdecydowanie polecam wszystkim fanom Nocnych Łowców. Nie zawiedziecie się!

OCENA: 9/10

5 komentarzy:

  1. Ooo, cieszę się, że książka Cię wciągnęła! :D
    Nienawidzę Tessy, więc jak ktoś pyta o mój ulubiony szip z tych książek to zawsze jest: Will x Jem XD <3 Bo żadnego z nich nie skazałabym na Tessę XDXD
    Ogólnie, bracia Lightwood to moja miłość <3
    Pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja ci zazdroszczę! Ile bym dała, żeby cofnąć się w czasie i móc przeczytać tą trylogię od nowa :( niestety, ale takie emocje i uczucia, jakie towarzyszą przy poznawaniu lektury są nie do powtórzenia, więc nawet nie zabieram się za Diabelskie maszyny kolejny raz
    Cieszę się, że Mechaniczny książę ci się podobał!
    Moim numerem 1 od zawsze na zawsze jest Will haha przynajmniej się nie pokłócimy o faceta!
    Pozdrawiam!
    annwithbooks

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham serię "Diabelskie Maszyny " i cieszę się, że jest ktoś kto ślepo nie uwielbia Willa. Naprawdę ze strefy blogowej jesteś jedyną osobą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam całą serię, a właściwie ją pochłonęłam - jest świetna. Zresztą jestem fanką Cassandry, pisze lekko i zabawnie, uwielbiam jej poczucie humoru. Aż chciałoby się jeszcze raz wrócić do tych książek! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja mam pytanie trochę z innej beczułki, ale wciąż odnosząc się do książki. Bo kompletnie nie mam pojęcia od czego zacząć przygodę z książkami Cassandry. Lepiej najpierw zacząć "Darami Anioła" czy serią Mechaniczną?

    Pozdrawiam z:
    www.bookprisoner.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń